Jezeli nie pomylilem pojec z ta abisynka, to zwykle studnia z wsadzona rura w ziemie (nie glebinowa) dziala podpbnie jak zwykla studnia kopana. Jest sobie woda na odpowiedniej glebokosci i ja sie normalnie wyciaga do gory podcisnieniem pompy.
aaaa - być może nieprecyzyjnie sie wyraziłem :) jak jest z pompami to wiem - mnie chodziło tylko o to, czy filtr abisynki dostaje wodę z ziemi na skutek swobodnego napływu, czy jest swego rodzaju podziemną ssącą "pipetą" której napędem jest pompa u góry :)
Mysle, ze jest caly czas zanurzony w wodzie. Uzywam takich studni od wielu lat i jak pompuje sie wode caly dzien, to wydajnosc studni zauwazalnie spada. Wydaje mi sie, ze filtr zanurzony jest/powinien byc caly czas w pokladzie nosnym wody, ta woda caly czas tam naplywa. Jak studnia dupniasta to dosc szybko daje sie "oproznic". Dobra studnie mozesz pompowac pare godzin non stop. Trudno tu chyba o jednoznaczna odpowiedz. Jak wypompujesz wode i nie zdazy ona naplynac to filtr bedzie suchy i nic nie wypompujesz, jak woda bedzie szybko naplywac to bedziesz pompowal i pompowal. Z tym ssaniem pompy to bym nie przesadzal, czasami trzeba dlugo czekac az woda da sie podciagnac do gory. Zreszta co by pompowaly pompy glebinowe gdyby nie byly zanurzone w wodzie? Zasada jest w sumie ta sama, tylko glebokosc inna.
Pozdro.. TK
abisynka - zasada działania
Zreszta co by pompowaly pompy glebinowe gdyby nie byly zanurzone w wodzie? Zasada jest w sumie ta sama, tylko glebokosc inna.
ano i właśnie o to mi chodziło - dzięki za odpowiedź :)
Praktyka ludowa saś jest taka, że "abisynką" jest określana każda studnia, która składa się z małej średnicy dziury w ziemi (najczęściej jest to odwiert 50mm) oraz stojącej na górze pompy ssącej. Żeby było fajniej, jest jeszcze coś, co ludowa tradycja określa mianem "pmpa abisynka" - to jest taka klasyczna pompa, jak kiedyś w każdym szanującym się parku miejskim stała: żeliwna kolumna, z boku wylot wody, a u góry długa wajcha, którą trzeba było majtać góra-dół, żeby woda poleciała.
"Jarek P." writes:
Miałem taką pompę w pracowniczym ogródku działkowym przed laty (wszyscy działkowcy mieli). Ponad wszelką wątpliwość tłok pompy znajdował się powyżej naturalnego poziomu wód w studni. Jeśli pompa była przez kilka dni nieużywana, to woda opadała do tego poziomu, tłok wysychał i przestawał być szczelny, co uniemożliwiało zassanie wody. Trzeba było odkręcić śrubkę u góry, wlać przez lejek litr wody, co uszczelniało tłok i umożliwiało rozpoczęcie pompowania.
MJ
Teoria (sprawdzalna w dowolnej encyklopedii) mówi, że studnia abisyńska, to taka studnia, z której woda wypływa sama, bo ta sa ułożone warstwy geologiczne, że ciśnienie wody wystarcza do jej wypływu. Pokajać się muszę za wypisywanie głupot, aż dziw, że nikt nie wyłapał. To, o czym piszę wyżej, to oczywiście nie studnia abisyńska, a artezyjska.
J.