Powiedz im jeszcze cos o srednicowkach i pasametrach hehe. :-) Prawde mowiac to jest przerazajace co piszesz. Nie ma nawet okreslenia jak bardzo podstawowym narzedziem dla tokarza jest suwmiarka. Nie ma przeciez bardziej podstawowych podstaw. Mozna nie umiec toczyc tego czy tamtego, ale suwmiarka to oczy i uszy.
teraz to ja nie wiem co ty piszesz do mnie :P
wiesz, pewnie ponad polowa nie zobaczy po tej szkole wiecej na oczy tokarki :) jak to mowia fach w reku trza miec, to ida do takiej szkoly a ze sie nie nadaja to roboty nie znajda w zawodzie.
kiki jestes wielki
Powiedz im jeszcze cos o srednicowkach i pasametrach hehe. :-)
teraz to ja nie wiem co ty piszesz do mnie :P wiesz, pewnie ponad polowa nie zobaczy po tej szkole wiecej na oczy tokarki :) jak to mowia fach w reku trza miec, to ida do takiej szkoly a ze sie nie nadaja to roboty nie znajda w zawodzie.
Użytkownik "Piotrek" napisał w wiadomoci
Srednicowka to taki mikromierz tylko do dziur. Wkreca sie w nia takiego fjutka odpowiadajacego w przyblizeniu srednicy otworu, wsadza do mierzonej dziury i na czujniku zegarowym odczytuje sie odchylenia od wymiaru wkreconego fjutka. Dla przykladu, jezeli mamy otwor srednicy 20mm, to do srednicowki wkrecamy takiej dlugosci fjutka, a na czujniku odczytujemy wymiar powyzej zera mowiacy ile otwor jest wiekszy od 20mm. To tak po krotce. Dokladnosc wiekszosci urzadzen to 0,01mm Pasametry natomiast to cos w rodzaju mikromierzy, tyle ze mierza z dokladnoscia do trzeciej cyfry po przecinku.
Ja mialem taki incydent w zyciu ukonczenia takiej szkoly, ale wymagano tam tak jak by to byla jedyna szkola jaka czlowiek skonczy w zyciu. Umiem toczyc do dzis, choc zawodowo nigdy tego nie robilem. Nie po to lazi sie do szkoly nawet nie tej wymarzonej by tracic tylko czas. Wbrew pozorom zdobyta tam wiedza przydaje sie wyjatkowo czesto. :-)
Pozdro.. TK
To nie tak - inwestor ma mieć swojego inspektora nadzoru, który w dzienniku potwierdza odbiór wszystkich robót ulegających zakryciu. Kierownik jest szefem ze strony wykonawcy. Główne spięcia i wyładowania powinny zachodzić na styku inspektor - kierbud, a pan inwestor powinien na budowę przyjeżdżać w jasnych spodniach i marynarce. Jego ewentualne zmartwienia to pieniądze, główne kierunki zaopatrzenia i kolory farby w pokojach ;). Ja wiem, że to niedościgniony ideał.
T.
To nie tak - inwestor ma mieć swojego inspektora nadzoru, który w dzienniku potwierdza odbiór wszystkich robót ulegających zakryciu. Kierownik jest szefem ze strony wykonawcy. Główne spięcia i wyładowania powinny zachodzić na styku inspektor - kierbud, a pan inwestor powinien na budowę przyjeżdżać w jasnych spodniach i marynarce. Jego ewentualne zmartwienia to pieniądze, główne kierunki zaopatrzenia i kolory farby w pokojach ;). Ja wiem, że to niedościgniony ideał.
"Tomasz Nowicki"
Tak powinno być. W praktyce jest dokładnie odwrotnie. Ale większości się wydaje, że kierbut broni interesów inwestora, a to nie prawda.